sobota, 29 grudnia 2012

czwartek, 27 grudnia 2012


Krištof Kintera, Black Flag, 2011, polyurethane, plastic bag, ventilator

poniedziałek, 24 grudnia 2012


Pamiętać trzeba też o tym, że z powodu wielowarstwowości dzieła sztuki terminy takie, jak ujęcie przestrzeni, forma czasowa, światło, kształt, są wieloznaczne i że ta wieloznaczność może prowadzić do bardzo poważnych nieporozumień. W warstwie podstawowej rolę dominującą mogą przejąć pewne elementy przez to, że zamykają dostęp do pewnych zjawisk; tak np. przestrzeń jako samodzielne zjawisko optyczne staje się niemożliwa i wyłączona przez to, że pojmuje się ją jako „coś nieistniejącego”; albo też niemożliwy staje się czas jako następstwo chwil względnie ordo successionis, jak w obrazie renesansowym, wskutek czego wyłączone jest ujęcie epickie, właściwe malarstwu średniowiecznemu. Toteż w „kluczu” warstwy podstawowej zdecydowanie istnieje być może to, co poza tym w obrazie nie występuje; np. przestrzeń jako nieistniejąca jest może rozumiana nawet bardziej źródłowo i pierwotnie niż tam, gdzie jest przedstawiona jako samodzielny naturalno-rzeczowy pojemnik przedmiotów. Tutaj wspomnieć też należy okoliczność, którą podkreśla Ingarden w swej interpretacji warstwy podstawowej w kubizmie[xvi], że mianowicie same wyglądy tak są kształtowane, aby uwydatniły nawet tę swoją rolę, iż jako takie mają usunąć się w cień, i przez to umożliwiły pojawienie się szczególnej, subiektywistycznie uwarunkowanej obiektywności. W ten sposób dałoby się też wyjaśnić np. collage jako składnik obrazu.
Jan Patočka, UWAGI O ROMANA INGARDENA FILOZOFII OBRAZU

niedziela, 23 grudnia 2012


Kaplica Rothko   

oto prawdziwe lustro

wtorek, 18 grudnia 2012


Figury słów i myśli są prawie niezliczone [...] ale ta zachodzi między jednymi a drugimi różnica, że za odmianą słów niknie figura słów, gdy przeciwnie, figura myśli pozostaje, jakichkolwiek słów użyć zechcesz.
Cycero, O mówcy

poniedziałek, 17 grudnia 2012

sobota, 15 grudnia 2012


ogród rozkoszy ziemskich

piątek, 14 grudnia 2012

czwartek, 13 grudnia 2012

środa, 12 grudnia 2012


Cosmopolis, reżyseria David Cronenberg

- Zastanówmy się nad sztuką zarabiania pieniędzy. Grecy określają ją jako chrematisticos, ale nie trzymajmy się definicji. Zaadaptujmy ją do obecnej sytuacji, bo pieniądz przeszedł przemianę. Bogactwo stało się dobrem samym w sobie. Zatraciło swoją różnorodność. Pieniądz utracił zdolność narracji, tak jak kiedyś malarstwo. Zaczął przemawiać sam do siebie.

Ten wóz jest cudowny. Lśnienie ekranów... Uwielbiam ekrany. To blask cyberkapitalizmu, promienny i uwodzicielski. Nie potrafię go pojąć. Zatrzymuje się choć na chwilę? Zwalnia? Oczywiście, że nie, bo niby dlaczego. To fantastyczne! Wiesz jaka robię się bezwstydna w obliczu jakiejś idei, a tu celem jest czas, dążenie ku przyszłości. Spójrz na rosnące cyfry. Pieniądz to czas. Dawniej było odwrotnie. Czas przyspieszał rozwój kapitalizmu. Ludzie myśleli o wieczności i skupiali się na godzinach. Policzalnych roboczogodzinach, zwiększając efektywność pracy. To cyberkapitalizm tworzy przyszłość.

Czym jest nanosekunda?

- Dziesięć do potęgi minus dziewiątej, czyli jedna miliardowa sekundy.
- Nic z tego nie rozumiem. Musimy być bardzo wnikliwi przy doborze jednostek opisujących świat.
- Jest też zeptosekunda.
- Cieszę się.
- Joktosekunda, jedna kwadrylionowa sekundy.
- Czas to domena korporacji. Podlega regułom wolnego rynku. Coraz trudniej znaleźć teraźniejszość. Wyrugowano ją tworząc miejsce przyszłym niekontrolowanym rynkom i potencjałowi inwestycyjnemu. Przyszłość stała się natarczywa. Dlatego coś się wkrótce wydarzy. Może już dziś. Żeby skorygować przyspieszenie czasu i przywrócić porządek naturalny.

Zrozum. Im bardziej idea jest wizjonerska, tym więcej pozostaje odrzuconych. Wizje bogactwa i rozwoju technologii wywołują protesty. Siła cyberkapitalizmu zepchnie ludzi do rynsztoka na pewną śmierć. Na czym polega wada racjonalizmu?
- Na czym?
- Nie dostrzega, że budowane systemy kryją zgrozę i śmierć. To jest protest przeciwko przyszłości. Nie chcą jej nadejścia. Pragną, żeby nie ogarnęła teraźniejszości. Przyszłość zapewnia trwałość i niezmienność. Jesteśmy w niej wysocy i szczęśliwi. Dlatego tak nas zwodzi. Nigdy nie spełni naszych pragnień. A gdyby się dowiedzieli, że siedzi tu szef Acer Capital? Wiesz co zawsze mówili anarchiści?
- Tak.
- Powiedz.
- Pragnienie niszczenia zawiera moc twórczą.
- To też cecha myśli kapitalistycznej. Przymus niszczenia. Trzeba eliminować stary przemysł i zdobywać siłą nowe rynki, a stare wykorzystywać od nowa. Niszcz przeszłość, twórz przyszłość.

- Na tym polega potęga geniuszu. Zmienia on zasady swego otoczenia. Czemu technologia stanowi podstawę cywilizacji? Bo pomaga nam wpłynąć na nasz los. Nie potrzebujemy boga, cudów ani lotu trzmiela, ale jednocześnie jest chwiejna i niezdecydowana. Zawiera alternatywę.
- Mówisz, że przyszłość jest niecierpliwa. Naciska na nas.
- To była teoria. Jestem twoim szefem teorii i tym się zajmuję.

wtorek, 11 grudnia 2012

niedziela, 9 grudnia 2012


Świat nie jest ludzki dlatego, że jest tworzony przez istoty ludzkie; nie staje się też ludzki dlatego, że brzmi w nim ludzki głos, lecz dopiero wtedy, gdy staje się przedmiotem dyskursu. Hanna Arendt, O człowieczeństwie w mrocznych czasach. Myśli o Lessingu.

piątek, 7 grudnia 2012


Lecz Kundera kontynuuje: "Skąd ta nagła niechęć do Dostojewskiego? Czyżby był to antyrosyjski odruch Czecha poranionego okupacją swego kraju? Nie, gdyż nie przestałem na przykład wielbić Czechowa. Czy opadły mnie wątpliwości, dotyczące artystycznych walorów prozy Dostojewskiego? Nie, ponieważ ta niechęć wybuchła we mnie całkiem niespodziewanie, nie mogło być mowy o jakiejkolwiek obiektywności. W powieściach Dostojewskiego drażnił mnie ich  k l i m a t: uniwersum, w którym wszystko staje się uczuciem , gdzie więc, innymi słowy, emocje, sentymenty są podniesione do rangi wartości i prawd."

Dalej Kundera występuje przeciwko niekoherencji uczuć, i, dostrzegając jakie szkody uczucie przyniosło naszej cywilizacji, wychwala pod niebiosa jego przeciwieństwo, racjonalną myśl, rozum i sceptycyzm. Umieszcza je przy tym precyzyjnie na Zachodzie. Natomiast obszar, na którym uczucia są "uważane za wartości same w sobie, kryterium prawdy, usprawiedliwienie każdego postępowania", znajduje się mniej więcej tam, gdzie wskazuje jego palec, w stronę, skąd przyszedł Dostojewski i cżołgi. Tam w okolicy, w której uczucia duszą myśli, "najszlachetniejsze uczucia patriotyczne służą do usprawiedliwienia najgorszych z możliwych zbrodni, a człowiek, którego pierś rozsadza liryczny ferwor, dopuszcza się okrucieństw, powołując się na święte imię miłości".

Cóż, to nieprawda, a każdym razie nie jest to takie proste. Okrucieństwa popełnione i popełniane nadal w tamtej okolicy odwołują się nie do miłości, lecz to konieczności - i to historycznej. Pojęcię historycznej konieczności wypracowane zostało przez racjonalną filozofię i przybyło do Rosji z Zachodu. Teoria szlachetnego dzikusa, zasadniczo dobrej natury ludzkiej, korumpowanej przez złe instytucje społeczne, wyobrażenie idealnego państwa, sprawiedliwości społecznej i tak dalej - wszystkie te koncepty zrodziły się i rozkwitły nie nad brzegami Wołgi. Powinno się zapewne odeprzeć pokusę przypisywania bezsilnym, lecz utalentowanym pasożytom osiemnastowiecznego Paryża odpowiedzialności za powstanie nowoczesnego policyjnego państwa. Nie trzeba jednak zapominać, że "Das Kapital" przetłumaczony został na rosyjski z niemieckiego.
Josif Brodski, Dlaczego Kundera myli się co do Dostojewskiego, Zeszyty Literackie, 1996, nr 3, tłum. Adam Zagajewski

czwartek, 6 grudnia 2012

środa, 5 grudnia 2012


Lecz nie tylko dla wiarygodności bohaterowie tego pisarza obnażają dusze przed czytelnikiem z nieomal kalwińską nieustępliwością. Jest jeszcze coś, co każe Dostojewskiemu wywracać na nice ich życie i rozpruwać każdą fałdę i każdą zmarszczkę w brudnej bieliźnie ich psychiki, nie jest to także poszukiwanie prawdy. Bo wyniki jego śledztwa ujawniają więcej niż prawdę; ukazują samą materię życia - i jak licha jest ta materia. Siłą, która każe mu to robić, jest żarłoczność jego języka, osiągającego w końcu punkt, w którym nie zadowala go już Bóg, człowiek, rzeczywistość, wina, śmierć, nieskończoność, zbawienie, powietrze, ziemia, woda, ogień, pieniądze, i wtedy rzuca wyzwanie sam sobie.
Josif Brodski, esej Potęga żywiołów, Zeszyty Literackie, 1996, nr 3, tłum. Krystyna Tarnowska, Andrzej Konarek

wtorek, 4 grudnia 2012


make household not war

niedziela, 2 grudnia 2012


jeśli ten świat w ogóle ma jakąś przyszłość, to będzie to przyszłość ascetyczna
Bruce Chatwin, Ścieżki śpiewu

sobota, 1 grudnia 2012

piątek, 30 listopada 2012

środa, 28 listopada 2012


Autoportret w krzemie

Mój portret aż tak się nie zmienił.
Głowa nadal lekko spuszczona,
jakby prosiła o przebaczenie.
Przebaczenie? Dlaczego? Za co?
Że znalazłam się w złym miejscu we właściwym czasie,
albo we właściwym miejscu w złym czasie
albo za jedno i drugie? Za to, że byłam,
choć zmuszano mnie do niewidzialności?
Nie stukaj łyżką przy jedzeniu, nie snuj marzeń na głos,
ukrywaj dym, kiedy płoniesz, i pianę, kiedy się myjesz,
kiedy się łamiesz, kości zabieraj ze sobą,
kiedy pęka dusza i spada ci pod nogi, porzuć ją, nie bierz jej w obronę.
Uwierz, życie niewidzialnych jest łatwiejsze.
I szłam drogą, którą mi wytyczono.
Szkło. Wpierw byłam szybą w szkolnym oknie pokrytą wyzwiskami
widocznymi jedynie w kurzu.
Później szkłem w monoklu – gdy jedno oko patrzyło ufnie,
drugie podawało to w wątpliwość.
Potem zaczęłam pisać… i stałam się grubym szkłem
teleskopu,
który gwiazdy przynosi na dłoni.
To samo zmęczone ludzkie oko
i te same gwiazdy – odległe o miliony lat świetlnych.
Jestem przedwczesną, ale nie fałszywą wiadomością,
moim oszustwem jest jedynie dystans.


Może pewnego dnia przestanę być niewidzialną,
krętą granicą dwóch światów,
będę miała głos, kolor i będę widoczna nawet w deszczowy dzień,
bo wiem, że spuszczenie głowy u fotografa
to tylko alibi.
Luljeta Lleshanaku Dzieci natury, przełożyła Dorota Horodyska wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011

wtorek, 27 listopada 2012

poniedziałek, 26 listopada 2012



Labirynt służy obronie - często obronie magicznej - centrum kryjącego w sobie jakiś skarb, jakiś sens. Przeniknięcie przez labirynt może być, jak w micie o Tezeuszu, rytem inicjacyjnym. Labirynt jest symbolem egzystencji, która przez kolejne próby zmierza ku własnemu centrum, ku własnemu "ja" lub, używając hinduskiego terminu, do atmana. Wiele razy zdarzyło mi się czuć, że wyszedłem z labiryntu, że odnalazłem nić. Wiele razy razy zdarzało mi się tracić nadzieję i błądzić. Ale nigdy nie mówiłem sobie: "Zgubiłem się w labiryncie". Koniec końców zawsze udawało mi się mieć wrażenie, że wygrałem, że znalazłem wyjście ... Każdy zna to doświadczenie. Ale życie nie składa się z jednego labiryntu: po jednej próbie następuje druga.
Próba labiryntu, Rozmowy z Claudem-Henri Rocquetem, Mircea Eliade, Sen, Warszawa 1992, s. 201

niedziela, 25 listopada 2012

piątek, 23 listopada 2012


Kryzys duchowości najpełniej przejawia się w bezkompromisowych metodach, które mają temu deficytowi zaradzić: w pryncypializmie środków i zabójczych recept na szczęście. Trwa deratyzacja tych, tamtych, owamtych. Jeszcze literalna, z owadzią precyzją i hymnem na ustach

czwartek, 22 listopada 2012

środa, 21 listopada 2012

wtorek, 20 listopada 2012


4413

nasze moralne reakcje (…) mają jak gdyby dwa aspekty. Z jednej strony, przypominają niemal instynkty, takie jak nasze upodobanie do słodyczy bądź obrzydzenie do pewnych substancji czy lęk przed upadkiem. Z drugiej jednak, najwyraźniej wiążą się z jawnymi bądź ukrytymi sądami na temat natury i statusu istot ludzkich. Z tego punktu widzenia każda reakcja moralna jest równoznaczna z przyznaniem się do jakiejś ontologii tego, co ludzkie, i jej potwierdzeniem.
Ch. Taylor, źródła podmiotowości. Narodziny tożsamości nowoczesnej, tłum. M. Gruszczyñski, O. Latek, A. Lipszyc, A. Michalak, A. Rostkowska, M. Rychter, £. Sommer, PWN, Warszawa 2001, s. 14.

poniedziałek, 19 listopada 2012

niedziela, 18 listopada 2012

sobota, 17 listopada 2012


Z a ł ó ż m y  o k r e ś l o n y   t y p  ś w i a d o m o ś c i   w z r o k o w e j –   a   b ę d z i e m y   m i e l i   o k r e ś l o n y   t y p  p l a s t k i.
Dla wyrażenia naszej świadomości wzrokowej dobieramy odpowiedni zespół środków wyrazu. Każdy typ świadomości wzrokowej wymaga swoich, odpowiadających mu środków wyrazu. Każde zjawisko wzrokowe wyraża się tylko przez określone, zdolne je wyrazić składniki formy. [...]
Istnieje wzajemny wpływ myśli na widzenie i widzenia na myśl.
Myśl stawia pytania, na które ma odpowiedzieć widzenie [...]
Myśl i widzenie rozwijają się poprzez wzajemny wpływ na siebie. Rozwój ich nie odbywa się więc w oderwaniu od realnych, kształtujących warunków życiowych, lecz na podłożu społecznym,
w zależności od potrzeb procesu pracy.[...]
Jeżeli człowiek dostrzega więcej niż orzeł – mimo że ma wzrok mniej ostry – wynika z tego, iż człowiek ma szerszy zakres zainteresowań
i wskutek tego przeprowadza szerszą i dokładniejszą analizę swoich doznań wzrokowych, że nie omija tych, które z braku zainteresowania pominąłby orzeł. Dlatego widzenie człowieka mniej w i d z i, lecz dostarcza więcej   w i a d o m o ś c i   o  świecie niż widzenie orła.

Teoria widzenia, Władysław Strzemiński

Jeśli jeden człowiek dostrzega więcej niż drugi człowiek - mimo że ma wzrok mniej ostry ...

piątek, 16 listopada 2012


Meret Oppenheim, Table, 1973

środa, 14 listopada 2012


zielone poletko współczesnego Anteusza

poniedziałek, 12 listopada 2012


jeden dzień z życia warszawiaka, 11.11.12

niedziela, 11 listopada 2012

sobota, 10 listopada 2012

piątek, 9 listopada 2012

czwartek, 8 listopada 2012


droga ekspresowa do miasta

środa, 7 listopada 2012

wtorek, 6 listopada 2012

poniedziałek, 5 listopada 2012


Tam, gdzie ciąg przeciwności można przeżywać jako pasję, tam cierpienie przekształca się w możność. Dopiero na skutek tej transformacji podmiot może pojawić się jako nośnik wszelkich "wyobrażeń". Zaliczają się do nich wszelkie modyfikacje pasywnej zmysłowości i wszelkie motywy, które mogą wprawić podmiot w działanie. Podmiotem z tego punktu widzenia jest tylko ten, kto zdoła wykształcić siebie jako pana i właściciela własnych cierpień. Pod tym względem podmiotowość jest dyspozycją, którą można porównać z automobilem. Łączy się w nim system napędowy motywów pasji (później także motywów interesu) z systemem kierowniczym składającym się z rozumnych orientacji. Jeśli nowoczesna podmiotowość przedstawia się dziś jako pasyjna, to dlatego, ze nowoczesne "pasje" chcą być formami możności podporządkowania się władzy pochodzącej z własnego wnętrza.
Peter Sloterdijk, Kryształowy pałac. O filozoficzną teorię globalizacji, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, s. 78

niedziela, 4 listopada 2012

sobota, 3 listopada 2012


Oto przesłanie Juliusza Verne'a: w technicznie nasyconej cywilizacji nie ma już dziś przygody, a jedynie niebezpieczeństwo spóźnienia. Dlatego autor przywiązuje znaczenie do tego, że jego bohater nie zdobywa doświadczeń. Imperialna flegma pana Fogga nie zostaje przez nie zakłócona, bo jako podróżnik globalny zwolniony jest z okazywania szacunku względem lokalności. Od chwili umożliwienia okrążania świata Ziemia dla turysty, nawet w najodleglejszych zakątkach, stała się istotą sytuacji, których pełniejszego obrazu od dawna dostarczają gazety, pisarze podróżnicy i encyklopedie. To wyjaśnia dlaczego to, co rzekomo obce, nie zasługuje na więcej niż spojrzenie przejeżdżającego podróżnego. Cokolwiek wydarzy się w międzyczasie, na przykład całopalenie wdowy w Indiach, czy napad Indian na amerykańskim Zachodzie, zasadniczo może być jedynie zajściem bądź okolicznością, o której jest się informowanym lepiej jako członek londyńskiego Reform Clubu niż jako turysta na miejscu. Kto podróżuje w takich warunkach, nie czyni tego ani dla przyjemności, ani służbowo, lecz tylko z upodobania do ruchu jako takiego; ars gratia artis; motio gratia motionis.
Peter Sloterdijk, Kryształowy pałac. O filozoficzną teorię globalizacji, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, s. 49

piątek, 2 listopada 2012

czwartek, 1 listopada 2012

środa, 31 października 2012

wtorek, 30 października 2012

poniedziałek, 29 października 2012