czwartek, 21 kwietnia 2011
wtorek, 19 kwietnia 2011
korzenioplastyka, hall CK
Poruszę dyskretnie inną ohydną przypadłość. Otóż nawet najwspanialszym, najpiękniejszym i najbardziej uduchowionym osobom zdarzają się tak zwane zaparcia, czasem krótkotrwałe, sporadyczne, czasem okropne, trwające miesiącami. A takie uporczywe zaparcie, wstyd powiedzieć, zdoła uprzykrzyć najwznioślejszą egzystencję. Dlatego i w tym względzie spieszę z dyskretną pomocą. Oczywiście moja rada nie wszystkim pomoże, ale wielu czcigodnym ludziom może przynieść ulgę.
Zachęcam więc tych, którzy mi ufają, aby rano, po obudzeniu się, na czczo wypili szklaneczkę zimnej wody. Dużo dobrego spowodują także spożyte wieczorem, przed snem, suszone śliwki. W momentach krytycznych, kiedy już doprawdy życie obrzydnie, należy w miłym gronie golnąć sobie gorzały, ale zaznaczam, że nie mniej niż dwie sety, a najlepiej tak około trzech.
"Mała Apokalipsa", Tadeusz Konwicki
Poruszę dyskretnie inną ohydną przypadłość. Otóż nawet najwspanialszym, najpiękniejszym i najbardziej uduchowionym osobom zdarzają się tak zwane zaparcia, czasem krótkotrwałe, sporadyczne, czasem okropne, trwające miesiącami. A takie uporczywe zaparcie, wstyd powiedzieć, zdoła uprzykrzyć najwznioślejszą egzystencję. Dlatego i w tym względzie spieszę z dyskretną pomocą. Oczywiście moja rada nie wszystkim pomoże, ale wielu czcigodnym ludziom może przynieść ulgę.
Zachęcam więc tych, którzy mi ufają, aby rano, po obudzeniu się, na czczo wypili szklaneczkę zimnej wody. Dużo dobrego spowodują także spożyte wieczorem, przed snem, suszone śliwki. W momentach krytycznych, kiedy już doprawdy życie obrzydnie, należy w miłym gronie golnąć sobie gorzały, ale zaznaczam, że nie mniej niż dwie sety, a najlepiej tak około trzech.
"Mała Apokalipsa", Tadeusz Konwicki
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
niedziela, 17 kwietnia 2011
środa, 13 kwietnia 2011
trans parentni
transparentność można rozumieć na wiele sposobów. w zależności od gry, jaką się prowadzi mamy tak: jasny, kryształowy, przejrzysty, przewidywalny, dający się kontrolować (komu trzeba oczywiście), czytelny, zrozumiały (ale dla kogo?), zdyscyplinowany, oddany, spolegliwy, oportunistyczny, elastyczny, milczący, relatywny. to nie koniec listy
i tak można wprowadzać kodeksy, paragrafy, ustawy, zasady, wzorce, dogmaty, kanony, konstytucje, reguły, języki, normy, notacje, filtry, siatki, funkcje, ewentualnie dla odmiany można dodać zamęt i szum, co jeszcze?
transparentność można rozumieć na wiele sposobów. w zależności od gry, jaką się prowadzi mamy tak: jasny, kryształowy, przejrzysty, przewidywalny, dający się kontrolować (komu trzeba oczywiście), czytelny, zrozumiały (ale dla kogo?), zdyscyplinowany, oddany, spolegliwy, oportunistyczny, elastyczny, milczący, relatywny. to nie koniec listy
i tak można wprowadzać kodeksy, paragrafy, ustawy, zasady, wzorce, dogmaty, kanony, konstytucje, reguły, języki, normy, notacje, filtry, siatki, funkcje, ewentualnie dla odmiany można dodać zamęt i szum, co jeszcze?
wtorek, 12 kwietnia 2011
Człowiek trzeźwy lub choćby rozsądny od razu jest złym Polakiem..
To Zofia Nałkowska
Dialog bez skutków przemocy służący porozumieniu, komunikownie swoich racji w sposób wolny, bez przeszkód jest oczywiście bardzo trudny, ale możliwy. O ile nie są to kolejne strategie współzawodnictwa, zdobywanie władzy i nieustępliwe podkreślanie swojego statusu.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
W miarę lat [...] wyczerpywała się we mnie moc soteriologiczna wszystkich systemów, w których kolejno lub jednocześnie próbowałem znaleźć oparcie. [...] Wobec tego pomyślałem sobie jakiś czas temu: czy nie byłoby rzeczą rozumną wszelkiej intelektualizacji swych postaw moralno - religijnych dać pokój? ograniczyć się w każdym przypadku do samej uczuciowo - praktyczno - wolicjonalnej postawy? Rozważam z a
i p r z e c i w tej myśli.
P r z e c i w intelektualizacji: jej [...] wrażliwość na ciosy. Gdy zajmę po prostu postawę - wyrzeczeniową, stoicką, estetyzującą, mistyczną - znajduję się w pozycji nie do zdobycia, póki z niej sam nie ustąpię [...]. Jakikolwiek jest świat, jakakolwiek natura naszych sądów, istota prawdy, związki przyczynowe, bieg dziejów, ja mam prawo jako ideał wybrać sobie ataraksję, samostarczalność, kontemplację rzeczy pięknych lub rozpuszczenie wszystkich rzeczy w Nieokreślonym. Intelektualizując, zawsze coś twierdzę i tym samym dobrowolnie oddaję się pod sąd, który moje twierdzenia może każdej chwili zważyć na szali i ewentualnie wykazać, że tej próby nie wytrzymują. Otóż teraz: ja osobiście w swej mistyce - nie zawsze ze skutkiem, ale taki był program - pilnie baczyłem, by żadnych twierdzeń, żadnego taki jest świat nie wygłaszać; miała ona zostać tylko postawą. Czy może i na inne postawy nie warto by tej postawy rozciągnąć? - Ale tu od razu się pojawiają racje przeciwne: czystej postawie bez zintelektualizowania brak
k o n s y s t e n c j i.
Niby to jest ustalona, przez podmiot najrzetelniej uznana za swoją, a pozostaje na łasce zmiennych stanów duszy, a stany duszy - jakże często na łasce zdarzeń, pchnięć od zewnątrz, sytuacji dziejowych. Intelektualizacja dostarcza jakiejś klamry, spięcia, trzonu i pionu. Wystawia na krytykę, ale chroni przed niebezpieczeństwem jeszcze groźniejszym: rozchwianiem się człowieka od wewnątrz. Więc? Problem nie należy do łatwych. Można go przenieść na inny teren i powiedzieć: według tego, co kiedyś nazywano zamiarem natury, pojawiłem się na tym świecie w charakterze istoty myślącej; szanuję więc ten zamiar i myślę. Ryzykuję błąd, ryzykuję przegraną, ale podtrzymuję swój honor: własny i tej niby naszej matki natury.
Henryk Elzenberg, "Kłopot z istnieniem", zapiski pod datą 10.07.1960
Pryncypialność, jaka dławi i otumania bojowników o prawo i sprawiedliwość jest zdumiewająca, a nawet wulgarna. Od biedy da się zrozumieć protekcjonalne traktowanie kobiet w domu i w polityce, nie tylko regionalnej. Jest ono bowiem prostym lękiem - nieuświadomionym, a czasem przeciwnie - przed zaradnością, empatią i siłą konkretu, jaka charakteryzuje potencjalne rywalki. Ale jeżeli dochodzi do odbierania godności kobietom, które mogą być gotowym, bo r e a l n y m przykładem Matki Polki (tak ważnej dla tego grona), wychowującej swoje i porzucone dzieci, to mamy do czynienia z aroganckim, koszarowym rozumieniem wartości, o jakie tu przecież chodzi. To swoista antyrodzinna samoobrona, przed wprowadzeniem w życie zasad wypisanych złotymi literami.
Pryncypialny, kierujący się zasadami, a nie wartościami, ze względu na które zasady zostały wprowadzone
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















